Muzyczna rekonstrukcja czy muzyczna inspiracja?

Autor: | · · · · | Bez kategorii | Możliwość komentowania Muzyczna rekonstrukcja czy muzyczna inspiracja? została wyłączona

Po baśniowych występach często jesteśmy, my muzycy, zaskoczeni osiągnięciami danego wieczoru. Zdarza się, że coś nie pójdzie zgodnie z planem, ale i zdarza się, że zadziwiamy samych siebie. Przyjemnie porozmawiać o tym, co urodziło się na oczach publiczności, a pod naszymi palcami. Skąd się to wzięło? Przecież mieliśmy próby i wszystko było zapisane.

 

Notatki notatkami, ale granie muzyki do baśni zdecydowanie nie jest graniem z nut. Chociaż i takie próby mamy w swoim repertuarze. Nie jest też natchnioną improwizacją, mimo że wielu z nas chciałoby mieć ją w swoim arsenale. Podstawą jest znajomość instrumentu. Musimy czuć go na tyle, żeby w kryzysowej sytuacji zagrać to, czego wymaga fabuła opowieści i atmosfera na sali. Ważne jest też to, że instrumenty na których gramy, to przeważnie instrumenty ludowe, od wieków przystosowywane swoją budową i zakresem wydobywanych dźwięków do towarzyszenia opowieściom. Świetnym przykładem jest fińskie kantele z grupy instrumentów „z mroźnej północy”. Podstawowy i najbardziej tradycyjny model ma pięć strun. Tyle wystarczało opowiadaczom i śpiewakom przez całe stulecia. Instrument ten jest wręcz stworzony do improwizacji. Po opanowaniu techniki kolejne dźwięki wchodzą pod palce niemal samoistnie. Liczy się już tylko wyobraźnia i osłuchanie konkretnego muzyka.
 

Zdjęcie 1

 

Zdarza się, że w ramach BajaBandu dzielimy się ciekawą muzyką lub taką, która może nam pomóc podczas nadchodzącego baśniowego spotkania. Niemożliwą jest znajomość całości tak obszernej bazy melodycznej i stylistycznej, jaką musimy operować. Trzeba na czymśbazować, z czegoś czerpać inspiracje. Z przyjemnym zaskoczeniem odkrywałem specjalności członków BajaBandu. Muzyka bałkańska, średniowieczna, polska. Wzajemne poszerzanie muzycznych horyzontów to nasze zadanie.

 

Zdecydowanie pomaga znajomość stylu opowiadania bajarza. Ale i nie tylko stylu. To, jakie dane osoby są prywatnie, daje nam pewne wskazówki, czego mogą wymagać w naszym graniu. Tak, tak – musimy sprostać wymaganiom bajarzy. Na szczęście znamy się na tyle, że bez skrępowania i bez sentymentów możemy powiedzieć, o co nam chodzi.

 

Gdy nadchodzi Noc 1001 Baśni, trzeba nam się zmierzyć z nieco innymi wyzwaniami. Część utworów, które wtedy prezentujemy, to nasze autorskie dzieła. Z tymi jest łatwo. To my decydujemy o przebiegach melodii, momentach napięć, ilościach powtarzanych części. Trudności pojawiają się z tzw. coverami. Wymagają one więcej prób, ale przede wszystkim przearanżowania utworu. Choć bardzo byśmy chcieli, nikt chyba nie pisał muzyki na melodikę, kantele, citolę, bas i harfę. Naraz!

 

Mimo że nasze instrumenty, szczególnie Rafała, stanowią nurt rekonstrukcyjny, wierności historycznej, jesteśmy zmuszeni do przełamywania ograniczeń jednego gatunku czy stylu muzycznego. Choćby to, że gram na kantele do góry nogami, z punktu widzenia poprawności historycznej niweczy cały efekt. Przepraszam, Rafał!

 
Na koniec mistrz muzycznej rekonstrukcji historycznej. Nie dość, że każda nuta ma poparcie w źródłach, to i instrumenty na których gra, liczą sobie kilkaset lat. Perfekcjonista- Jordi Savall. Miłego słuchania!
 


 

Autor: W. Tatarynowicz


Brak Komentarzy