O ludziach wsłuchanych w baśnie

Autor: | · · · · · · · | Bez kategorii | Możliwość komentowania O ludziach wsłuchanych w baśnie została wyłączona

Opowiem Wam pewną historię:
Razu pewnego Prawda była poza miastem. Siedziała na kamieniu, sponiewierana bez ubrania i rzewnie zalewała się łzami, płacząc i zawodząc, zawodząc i płacząc. Jakże niezwykłe to było, widzieć Prawdę tak daleko od ludzi.
W tym samym czasie Historia przybyła do miasta. Podróżuje zawsze w pięknych jasnych szatach przyozdobiona mnóstwem koralików kokard i błyskotek. Z tymi wszystkimi wymyślnymi ozdobami robi wiele hałasu i zamieszania. Dzięki temu zawsze wiesz, kiedy nadchodzi Historia.
Historia podróżując dalej, dotarła do miejsca gdzie Prawda wciąż płakała i zawodziła, zawodziła i płakała. Zafrasowana zapytała. „Dlaczego tak płaczesz?”
Załamana Prawda odparła „Wyrzucili mnie z miasta. Starałam się przemówić do ludzi, ale oni nie chcieli słuchać. Nikt nie chce Nagiej Prawdy”
Historia zamyśliła się, tak jak tylko Historia potrafi. „Przyjaciółko, proszę, pozwól, że pomogę Ci wstać” I Historia podniosłą Prawdę do góry. Potem zaczęła ją ubierać w swoje rzeczy i dekorować w swoje świecidełka. Zawsze miała ich kilka w zanadrzu. Kiedy Prawda była już odziana w rzeczy Historii, ta dała jej ostatnią radę.
„Weź mnie pod rękę Prawdo, razem wejdziemy do miasta, a oni Cię powitają i będą akceptować tak długo jak długo będziesz ubrana w rzeczy, które Ci dałam.”
I od tego dnia gdziekolwiek Prawda i Historia zawędrowały razem, tam Prawda była chętnie podejmowana i goszczona przez wszystkich.

 

/K.Sean Buvala, „Storytelling 101 workbook” 2009, tłum. własne/

 

Ta krótka historia ukazuje potęgę opowieści i niejako wskazuje nam powody dla których zaczęto je tworzyć. Ludzka natura broni się bowiem przed nagą prawdą czy radykalnymi nakazami. Nosimy w sobie naturalną skłonność do buntu przeciwko narzuconym prawdom. Jednak sprawa wygląda zupełnie inaczej, gdy ludowe mądrości, nakazy i wartości ukazywane są w postaci historii, baśni, legend. Warto przemycone w opowieściach prawdy wziąć sobie do serca, a wspomnianych nakazów przestrzegać. W baśniach jest tak: główny bohater zrobił tak a nie inaczej i spotkała go nagroda, a bohater poboczny postąpił z goła odmiennie i spotkała go kara – wniosek prosty – należy powielać zachowanie głównego bohatera, gdyż wartości przez niego wyznawane są słuszne.

 

Bo czyż to nie niezwykłe, że tak wiele baśniowych historii przekazywanych z pokolenia na pokolenie przetrwało do naszych czasów? A istniał przecież przekaz wyłącznie ustny. Tu chyba tkwi tajemnica baśni, przecież one potrafią rozbudzać w nas emocje, a jednocześnie nauczać nas czegoś ciekawego. Tym wszystkim baśnie obdarowywały słuchaczy już w zamierzchłej przeszłości, stąd ich trwałość na przestrzeni pokoleń Wydaje mi się, że do naszych czasów przetrwały tylko najbardziej wartościowe historie. W dawnych, niepiśmiennych czasach, jeśli ktoś uznawał, iż nie warto danej baśni opowiadać, że nic słuchaczowi nie ofiaruje, to nie nadwyrężał swego aparatu mowy na darmo. A baśń taka powoli odchodziła w niepamięć i przepadała na zawsze…

 

Tamte zamierzchłe czasy zarówno dla baśni jak i bajarzy były wyjątkowe, bowiem niejednokrotnie po ciężkim dniu pracy, lub w długie zimowe wieczory gromadzono się w izbach, przy ognisku, a ktoś zaczynał snuć opowieść. Wprawny bajarz potrafił nie tylko przekazać treść i towarzyszące emocje. Ludzie zasłuchani bez pamięci przenosili się wraz z bajarzem w świat, który opowiadacz tworzył. Wyobraźnia pomagała im przemierzać siedem gór i oglądać morza wraz ze stworami w nich mieszkającymi, walczyć ze smokami, gryfami, przechytrzać złe duchy i demony, ratować księżniczki i zdobywać sławę.

 

Dziś mamy książki, filmy i seriale, które działają na naszą wyobraźnię podobnie.. Jednak i dzisiaj są żywi ludzie, którzy zabierają nas w fantastyczny świat opowieści. Jest też i publiczność, z którą bajarz nawiązuje kontakt i swego rodzaju niepowtarzalną relację. Dlatego jako bajarze szczególnie doceniamy ludzi, którzy nadal znajdują przyjemność w spotykaniu się z innymi – rodziną, znajomymi czy nieznajomymi – i pytać „co u nich ciekawego”, bądź po prostu słuchać opowieści płynących z serc.

roztaczanie opowieści

 

Sam nieraz widziałem takich ludzi – zasłuchanych, wręcz pochłoniętych bez reszty opowiadaną historią. Widziałem jak przeżywają przygodę wraz z bohaterem, jak się o niego martwią, jak liczą, że uda mu się pokonać przeciwności, jak się zastanawiają, popadają w zadumę lub wybuchają śmiechem, jak wyczekują, co będzie dalej. I muszę przyznać, że jest to niesamowite uczucie, które motywuje mnie by przemierzać bezkresne zasoby baśni z różnych zakątków świata i wyszukiwać te najlepsze, by potem pozwolić słuchaczom przenieść się tam ze mną. To tworzy więź, wspólnotę – bo jesteśmy w tym fantastycznym świecie razem. To nie jest tylko relacja „Ja i historia” jak przy czytaniu książki, to nie jest relacja „Ja, kilku moich znajomych i historia” jak przy oglądaniu telewizji, lecz – Ja, kilku moich znajomych, mnóstwo nieznajomych, historia i ktoś, kto mi ją serwuje, tworzy ją na nowo dla mnie, w tym konkretnym miejscu i tym konkretnym czasie. Nie da się tego powtórzyć, to jest wyjątkowy moment.

 

Choć czasy się zmieniły to nadal łakniemy opowieści. Nadal lubimy się gromadzić, by wsłuchać się w piękne historie, by choć na chwilę wyrwać się z codzienności. Opowieści niosą więc wartość, uczą, przestrzegają i bawią – ale co najważniejsze – opowieści łączą wszystkich ludzi.. I to jest dla mnie jest największą wartością.

 

Autor: Marek Haremza


Brak Komentarzy