Parmisi romane

Autor: | · · · · | Bez kategorii | Możliwość komentowania Parmisi romane została wyłączona

Romowie to wieczni wędrowcy i wieczni bajarze. Cygan rodzi się do wędrówki i rodzi się do opowieści. Kiedy umiera, na jego grobie opowiadają baśnie. Musi być wytrzymały, nie dla Cygana książki. Mama Papuszy mówiła: „Te książki są po nic, truje się nimi mózg. Z nich pochodzi gupota.” Nawet jeśli mama Papuszy miała rację, to głupota pochodzi z książek, nie z baśni. Baśnie są Cyganom bliskie, jak las. Szczególnie baśnie-mity, baśnie o charakterze etiologicznym. Ficowski w „Cyganie w Polsce” pisze, że baśniowe mity, to jak gdyby fragmenty z jakiejś nie istniejącej „biblii cygańskiej”. Z cygańskich baśni możemy się dowiedzieć o powstania świata, o tym jak Bóg Baro cierpiał samotność i jak diabeł Beng chciał być mu przyjacielem. Baśnie te opowiadają o powstaniu kwadr księżycowych i o tym jak to się stało, że pierwszy śnieg przyprószył ziemię. Baśnie opowiadają o powstaniu skrzypiec, zaczarowanej skrzynki, które smutnym brzmieniem wywołują łzy, a wesołym śmiech. Baśnie tłumaczą też, dlaczego Cyganie nie zabijają węży. A nie zabiją. Ostałowska w „Cygan to Cygan” pisze:

Żadne dziecko nie rodzi się samotne. Nie po raz pierwszy zapłacze gdzieś daleko – w lesie albo na polanie – pęka skorupka, z jaja wykluwa się wąż. Wąż nie umiera w samotności. Odchodzi on i jego człowie. Nie wolno krzywdzić węży, wolno się ich bać. W ciemności wślizgują się kobietom na posłania. Lubią ssać mleko z piersi matek. Przychodzą w snach, to znak złowróżbny, Jeżeli po zachodzie słońca ktoś niebacznie wypowie groźne słowo „wąż”, powinien dodać: „niech odejdzie z nocą”.

Niech odejdzie z nocą wąż! Ten czerwony, co w koła wozu Phuro wpełzł i inne węże też. Niech za to przyjadą z taborem opowieści. Cygan Strahiro, który zebrał baśnie w zbiorze „Parmisi romane” mówi, że często słuchał starszych Romów, którzy przy ognisku opowiadali niezwykłe opowieści bajki i baśnie. Chciałabym usiąść przy takim ognisku, niezauważona, by wieczór ten przebiegał tak jak zwykł przebiegać. Chciałabym usłyszeć gwar cygańskiego taboru, który milknie gdy stary Cygan zaczyna snuć opowieści. Choć Ficowski pisze, że w grupach Cyganów miejskich, których obyczaje w dużym stopniu uległy skomercjalizowaniu, baśnie są już na wymarciu. Zapewnia jednak, że są jeszcze miejsca, gdzie utrzymują się one po dziś dzień. Moim zdaniem, to z baśni płynie cygańska wytrwałość, chociaż Ficowski przytacza opowieść:

Taką jest przypowieść znana Cyganom Kelderasza mówiąca o tym, jak Bóg usiłował zaszczepić stworzonemu przez siebie światu cierpliwość:
Kiedy Bóg stworzył cały świat i myślał, że już robota skończona, usiadł siódmego dnia pod drzewem, żeby odpocząć. Nagle przypomniał sobie, że nie zrobił jednego: została mu nie tknięta cierpliwość i nie wiedział, gdzie by tu znaleźć dla niej najlepsze miejsce. Zaczął Bóg myśleć, co by z nią począć. Najpierw postanowił natchnąć nią wodę. I zrobił tak. Ale woda wyschła. Zapragnął więc tchnąć cierpliwość
w drzewo, ale obarczone nią drzewo ugięło gałęzie, rozłupało się i obróciło w próchno. Poszedł Bóg do skały i zawołał: „Skało, kamienna skało! Zsyłam ci oto moc cierpliwości!” Ale obarczona nią skała pękła, rozkruszyła się w kamienie i piasek. Przyszło więc Bogu na myśl, że obdarzy cierpliwością człowieka, który żył w Raju. I zrobił tak. A człowiek stęknął, westchnął i wytrzymał. I odtąd ludzie potrafią znieść więcej niż woda, niż drzewo, niż skała.

Któż mi jednak broni, w tą jedną baśń nie uwierzyć. Czy nie pięknie myśleć, że całą wrażliwość Cyganie trzymają w baśniach. W historiach tych jest piękno, wędrówka, kolory i las. W życiu, ciężko było być Cyganem. Papuszę matka pouczała: bądź chytra i fałszywa. To ciężkie życie wędrownego ludu odcisnęło swoje piętno w opowieściach. A te baśnie opowiadane dzisiaj odciskają piętno na bajarzach i słuchaczach. Zaklęty krąg niekończących się baśni.

Autor: Martyna Rubinowska

 

 

 


Brak Komentarzy