Uszyte ze słów

Autor: | · · · · · · | Bez kategorii | Możliwość komentowania Uszyte ze słów została wyłączona

Zazwyczaj są uszyte ze słów. Czasem z tych bardziej wyszukanych, a czasem z tych zwykłych, potocznych wyrazów. Zdarza się, że są długie, ale i krótkie. Czasem są głębokie, a czasem płytkie. Bywają śmieszne, albo smutne. Bywają mądre, albo mniej mądre. Często przywracają wiarę w sens czynienia dobra, pokrzepiają zagubione serca, dodają otuchy i siły. Takie są właśnie baśnie!

 

basniwy rys.2
Baśnie można czytać lub opowiadać, choć to te opowiadane nabierają oddechu. Żyją własnym życiem, dokładnie takim, jakim tchnie w nie opowiadacz. Wtedy baśń czaruje i zaklina całą rzeczywistość dookoła. Jest przecież uszyta ze słów. Słów wszystkim znanych. A jednak magia tkwi w przekazie, bo wtedy istnieje opowiadacz… słuchacz… i wspólna więź słów! Zazwyczaj baśń to opowieść o świecie, który zdaje się być odległy. Świecie, który na pierwszy rzut oka jest nieaktualny, nierealny. Ten świat jednak nie ma znaczenia, ten świat to jedynie symbol, bo w baśni najważniejszy jest jej przekaz, istotne jest to, co drzemie w jej wnętrzu.

 

Bajarz czyta przeróżne baśnie, chłonie ich treść do czasu kiedy któraś historia go nie oczaruje. Kiedy baśń spodoba się bajarzowi, wtedy bajarz wczytuje się w jej treść głębiej, po to by poznać każdy szczegół i móc jak najwierniej oddać jej przekaz. Przychodzi jednak opowiadaczowi zetknąć się z pewnymi przeszkodami: z nie znanym mu słownictwem, problemem bywa i wierne odwzorowanie imion bohaterów (szczególnie w baśniach z dalekiego wschodu) lub odszukanie znaczenia różnych nazw używanych przez autora zbioru baśni, dla przykładu japońskie słowo „Sakura” jest, bardzo charakterystycznym dla Japonii, drzewem wiśniowym. Nie tylko baśnie z poza granic Polski są dla bajarza wyzwaniem, kiedy czytamy baśnie i opowieści polskiego etnografa Kolberga, wtedy zdajemy sobie sprawę z upływu czasu, którego wyraz widoczny jest w naszym słownictwie. Otóż okazuje się, że nie tylko dzieci nie wiedzą już dziś, że „kołacze” to koliste staropolskie pieczywo, a że „iść na pole” oznacza wyjście na zewnątrz, a „bies” to nic innego jak diabeł. W baśniach gości wiele słów znanych i mniej znanych, ale przecież to co znane dorosłemu nie koniecznie rozumie dziecko. „Czeluść” dla przykładu daleka jest dziecku od piekielnych skojarzeń, a zwykła „waza” nie koniecznie kojarzy się z babciną zupą. W baśniach wiele tego co powszechnie nieznane i niepojęte, od magicznych bohaterów po zapomniane wyrażenia.

 

Każda baśń ma w sobie coś wyjątkowego. Te z głębokim morałem, podszyte humorem, bądź z dreszczykiem emocji. Jest wiele typów opowieści, a każdy typ ma słuchacza. Słuchacza, któremu dana opowieść na coś się zda. Miło jest słuchać. Dobrze jest zapamiętać. Jeszcze lepiej opowiedzieć komuś innemu. Jednak są i baśnie, które trafiają nie tylko do zmysłów słuchacza, ale i do jego serca. Po takie opowieści słuchacz sięgnie ponownie i to nie jeden raz. To taka właśnie baśń skłoni słuchacza by wszczął poszukiwania, dopytał opowiadacza, zanurzył się w słowach.

 

Opowiadać takie właśnie baśnie, uszyte z niezwykłych i niecodziennych słów, które dają oddźwięk w sercach słuchaczy to nie lada przyjemność. A gdy baśń trafi w serca, trwać będzie w przekazie ustnym przez jeszcze długi długi czas!
Niech właśnie tak się baśni!

Autor: Aleksandra Sulska


Brak Komentarzy